Fr. William Gulas St. Stanislaus Schedule of Services Parish Ministries Pastoral Staff



For the week of August / Sierpnia 17, 2008


Łzy Moniki


W centrum dzisiejszej Ewangelii znajduje się kananejska kobieta. Na pewno, nie wiedziała wiele o Jezusie. Pewnie tylko tyle, że czynił cuda. To daje jej ufność, że zwraca się do Niego z prośbą: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Ale dzieje się rzecz dziwna - słyszymy, że Jezus nie reaguje na jej prośbę. To uczniowie wstawiają się za kobietą. Czyżby oni mieli więcej zrozumienia i życzliwości dla szukającej pomocy Syrofenizjanki, niż sam Pan? Na ich wstawiennictwo Jezus odpowiada odmową. Co więcej, Jego odmowa nie ma w sobie nic z delikatności: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. Któż by się nie zraził słysząc takie słowa. A co robi kobieta? Ona bierze słowa Jezusa za dobrą monetę i odpowiada: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Na te słowa Jezus nie powściąga dłużej swojej dobroci. Wysłuchuje jej prośbę i daje jej wielką, bardzo wielką pochwałę. O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! I Ewangelista potwierdza uwolnienie jej córki od złego ducha.


Wiele wierzących matek odnajdzie się w tej udręczonej matce, który walczy o swojego syna czy córkę, ponieważ odwrócili się od wiary albo weszli na niebezpieczną ścieżkę. One walczą o swoje dziecko czy dzieci i włączają się w szereg świętych matek, który zaczyna się od Syrofenicjanki z dzisiejszej Ewangelii i trwa nieprzerwanie do naszych czasów. Ile matek „nosi” w swoich modlitwach swoje dorosłe dzieci i przez to ratuje je od zguby?

Do rzędu tych wspaniałych kobiet zalicza się św. Monika. Była prostą kobietą. Jej syn był powodem jej zmartwień. Niedługo po jego urodzinach Monika zapisała go do katechumenów. Sama osobiście uczyła go prawd katechizmowych. Uczyniła wszystko, co wierząca, troskliwa matka uczynić może. Mimo wszystko, wydawało przez długi czas, że jej trud był daremny. Połączył się z kobietą i żył z nią bez ślubu. Przyłączył się do sekty, której nauka była bardzo oddalona od chrześcijańskiej wiary. Monika prosiła biskupa - prawdopodobnie Ambrożego - aby pouczył Augustyna. Ale biskup odmówił. Był on zdania, że jej syn może samodzielnie przez studium dojść do tego, że wyznawana przez niego nauka jest błędna i bezbożna. Matkę nie uspokoiły słowa biskupa, lecz dalej prosiła go ze łzami. Zniechęcony odesłał ją ze słowami: No idź już i zostaw mnie! To niemożliwe, aby syn takich łez mógł pójść na zatracenie. Te słowa przyniosły jej wielką pociechę.

Minęło dalszych dziewięć lat. Mogło się wydawać, jak w dzisiejszej Ewangelii, że Bóg jest głuchy. Ale wszystkie jej prośby i łzy były policzone i przyjęte przez Boga, i przyniosły pożądany efekt. Augustyn nawrócił się. Porzucił grzeszny związek. Ochrzcił się. Przyjął świecenia kapłańskie, a później także został biskupem. Napisał wiele, bardzo głębokich pism, które dają światło do dzisiejszego dnia, mimo iż od ich napisania minęło więcej niż 1 600 lat. Możemy sądzić, że nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie łzy i wytrwała modlitwa jego świętej matki - Moniki





  St Stanislaus Church | 3649 East 65th Street | Cleveland, OH | 44105
  (216) 341-9091 | ststans@ameritech.net | Map